Young woman smelling a wildflower --- Image by © A. Green/Corbis

Jak patrzeć?

Young woman smelling a wildflower --- Image by © A. Green/Corbis

Kiedy jesteśmy cisi, uważni, kiedy nie uciekamy i me opieramy się, lecz naprawdę od początku do końca wnikamy u- to, co się wydarza – nic nam nie grozi. Na tym polega prawdziwa obecność. Mózg jest nieustannie aktywny. Tkwiąc w krzyżowym ogniu wspo­mnień, skojarzeń, uczuć, reakcji, osądów i odruchów, pośrodku tego ogromnego wodospadu świadomości – jak mamy patrzeć? Nie tak dawno, pewnego niedzielnego popołudnia przyjechała matka z siedmiomiesięcznym dzieckiem. W naturalny spo­sób dokoła zebrali się ludzie. Maleństwo przypatrywalo się wszystkie­mu. Nie popisywało się, nie dawało do zrozumienia „Spójrzcie tylko na mnie! Podziwiajcie mnie!”. Tego nie było.

Matka nakarmiła dziecko i położyła je na podłodze, a ono zaczęło drapać dywan. Odłożywszy słoiczki z jedzeniem, łyżkę i śliniaczek, matka wyjęła z torby kolorową grającą piłkę i poturlała ją w stronę dziecka. Maleństwo natychmiast przestało drapać dywan i przeniosło uwagę na piłkę – popychało ją, obserwowało, słuchało, całkowicie tym pochłonięte.

Ktoś wszedł do pokoju. Dziecko podniosło wzrok. Ruch całego ciał­ka i oczy wpatrzone w nowo przybyłą osobę wyrażały czystą uwagę. Nie był do tego potrzebny żaden „wysiłek”. Niemowlę nie sili się na uwagę. To się po prostu dzieje.

Kilka lat później nagle pytamy: „Jak mam patrzeć?”. Większość z nas przeżyła taki czas, kiedy odczuwanie, dotykanie, słuchanie i pa­trzenie stanowiły jedno działanie, zestrojone z otoczeniem, a nie od niego oderwane. Kołysanie się drzewa na wietrze było tym samym, co ruch głowy, ciała, wpatrzonych oczu i wsłuchanych uszu.

Podczas gdy maleństwo turlało wielobarwną piłkę, ktoś położył przed nim piłkę futbolową. Natychmiast wyciągnęło do niej rączki. Pił­ka była trochę brudna, co musiało zaniepokoić matkę, bo podniosła ją i odłożyła na bok. Dziecko zaczęło raczkować w stronę. Czy chciało piłkę właśnie dlatego, że mu ją zabrano?

Piłka futbolowa nie była tak barwna ani dźwięczna, jak ta druga, ale tamtą zdążyło się już pobawić, ta zaś była czymś nowym. Matka jednak trzymała piłkę poza jego zasięgiem. Ale dziecko nie protestowało – do­koła było przecież mnóstwo innych rzeczy godnych zbadania. Później, kiedy matka nie patrzyła, a piłka znalazła się w jego zasięgu, dziecko za­częło ją lizać. Nie tylko dotykać, ale lizać. Wszystkimi zmysłami anga­żowało się w poznawanie świata. Bynajmniej nie dlatego, że akurat od­dawało się „praktyce” medytacyjnej.

A my? Wielu z nas praktykuje jakiś rodzaj medytacji. Czy to, że je­steśmy uwarunkowani, aby uprawiać medytację w jakiś określony spo­sób, nie przeszkadza nam otwarcie, swobodnie ogarniać uwagą, co dzieje się w nas samych i dokoła?

Jak patrzeć? Czy jest tu miejsce na „jak”? Czy tez jest tylko patrze­nie – chwila ocknięcia się z myślenia i fantazjowania i po prostu uprzy­tomnienie sobie, co się dzieje? Wgląd w to, czym zajęte są myśl.. uczucia? I co w tej właśnie chwili dzieje się tez poza naszym fantazjowaniem – dźwięki, oddychanie, ciepło powietrza, chłodny powiew wiatru, chwi­la t e g o, co jest, bez szczególnego zamiaru, żeby patrzeć czy słu­chać. Bez natrętnych myśli typu: „Muszę uważać” albo: „Muszę konty­nuować praktykę”.

Oto więc nasze pytanie: w chwili, gdy ockniemy się z myśli i fantazji, co się pojawia? Nie wpadając natychmiast w nowy tok myślenia – „Co należy teraz zrobić?” albo „Jak patrzeć?” – przypatrujemy się, co fak­tycznie się właśnie teraz dzieje. Nie trzeba tego wcale ujmować w słowa.

Nie chodzi o pytanie: „Jak mam patrzeć?”, lecz o to, co wydarza się w przebłysku prostego patrzenia i słuchania.

Czy mózg zaczyna natychmiast wydawać instrukcje dotyczące dal­szego postępowania? Wówczas znika otwartość i zastępuje ją ograni- czające poddanie się dyrektywom albo niepewność, którą dyrektywę wybrać. Czy można to dostrzegać bezpośrednio, gdy się wydarza? Za­dziwiające jest to, że przebudzony umysł posiada zdolność natychmia­stowego wglądu nie tylko w sam fakt pogrążenia w marzeniu, lecz i ca­łą jego zawartość – pragnienia, obawy, przeszłe i przyszłe bolączki i rozkosze.

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *