czy_potrzebuje_kierownika_duchowego

Psychoterapia a praktyka duchowa

czy_potrzebuje_kierownika_duchowego

Niepokojące objawy w sferze zachowania czy emocji niekoniecznie są przeciwwskazaniem do praktyki medytacyjnej, która z kolei nie musi stanowić ucieczki w bezruch od bólu i zamieszania powodowanych przez psychologiczne trudności.

W pełni podzielam pogląd, że psychoterapeuta nie powinien pracować z klientem nad złudzeniem „odrębnego ja”. Byłaby to bo­wiem jedynie praca z pewnym wyobrażeniem. Dopóki oddzielenie od­bierane jest jako coś rzeczywistego, „nieoddzielenie” pozostaje wyobra­żeniem, koncepcją. Prawdę o tym, czym rzeczywiście jesteśmy – z chwili na chwilę – można odkryć jedynie na drodze bezpośredniego wglądu. Na poziomie intelektualnym stare idee mogą zostać zastąpio­ne nowymi, natomiast wgląd nie ma nic wspólnego z taką wymianą.

Nie nazywając tego terapią czy praktyką duchową, można samodziel­nie i wspólnie badać swoje dojmujące cierpienie, jeśli tylko istnieje szczere zainteresowanie tym, by poddać dogłębnemu zapytywaniu wszystko, co dzieje się w nas samych i w układach międzyludzkich. Szczere zainteresowanie przynosi siłę i zachętę do nawiązywania bezpo­średniego kontaktu ze wszystkim, co się pojawia na poziomic mental­nym, emocjonalnym i fizycznym – na drodze odmiennego niż dotych­czas, spokojnego słuchania i odczuwania. )est to odpowiednie dla każdego, niezależnie od konkretnych problemów psychologicznych, któ­rych w różnym stopniu wszyscy doświadczamy. Niepokojące objawy w sferze zachowania czy emocji niekoniecznie są przeciwwskazaniem do prowadzenia praktyki medytacyjnej, która z kolei nie musi stanowić ucieczki w bezruch od bólu i zamieszania powodowanych przez psycho­logiczne trudności. Jeśli tylko jest w nas autentyczna potrzeba poznania, co nas tak głęboko niepokoi, możemy być coraz bardziej uważni na to, co dzieje się z chwili na chwilę w tym udręczonym ciele-umyśle.

Po cóż więc snuć przypuszczenia, co jest, a co me jest dla kogoś moż­liwe, włącznie z nami samymi? Przecież w gruncie rzeczy tego nie wie­my, prawda? Zwyczajowe podejście do chorób psychicznych, polegające na diagnozowaniu według neurotycznych czy psychotycznych sympto­mów i tego, co one rokują, niezbyt tu pomaga, prawda? Ludzka istota potrafi dokonać najbardziej zaskakujących i z pozoru niemożliwych rze­czy, jeśli jest w niej silna determinacja, by zmagać się z lękiem, bólem i cierpieniem i nie poddawać się bez względu na ogrom pojawiających się trudności. Nic wiem, dlaczego tak jest, ale potrafimy bezpo­średnio wniknąć w chorobę i w to, co ją powoduje – poprzez ciche we­wnętrzne słuchanie, kiedy niczego nic zakładamy i nie szukamy uciecz­ki. Sama ta słuchająca obecność w jakiś niezgłębiony sposób zapewnia dopływ energii pozwalającej dalej funkcjonować.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *